| Rzeczpospolita: Gdańska Baltic Arena na bombie biologicznej |
|
żródło Rzeczpospolita autor Na początku marca tego roku podczas prac ziemnych przy budowie stadionu odkryto pod ziemią tysiące ton cuchnących resztek, skór i kości po nieistniejącej już garbarni. Tzw. mogilnik zawiera m.in. rtęć i groźne dla człowieka pałeczki ropy błękitnej. Znalezisko może doprowadzić do opóźnień w budowie Baltic Areny – jednego z czterech obiektów, na których mają zostać rozegrane w Polsce mecze Euro 2012. Odkryty mogilnik jest dzisiaj tylko przysypany ziemią. A musi być usunięty, bo znajduje się w miejscu przyszłych trybun stadionu. Firma przygotowująca grunt pod ich budowę miała zakończyć pracę w ubiegły poniedziałek. Tymczasem... nawet nie rozpoczęto usuwania odpadów. Inwestor, czyli Biuro Inwestycji Euro Gdańsk 2012, najpierw rzecz bagatelizował i zapewniał, że odpady nie są groźne. 7 maja prezes biura Ryszard Trykosko twierdził, że w mogilniku „nie ma niebezpiecznych bakterii”. Tymczasem „Rz” posiada dokumenty, z których wynika, że już w marcu inwestor wiedział, jak bardzo niebepieczne są odpady. Potwierdza to także decyzja administracyjna wydana 30 kwietnia przez prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, która nakłada na podwykonawcę nakaz natychmiastowego usunięcia odpadów, w tym „unieszkodliwienia bakterii pałeczki ropy błękitnej”. Adam Kalata, wiceprezes BIEG 2012, winą za opóźnienia obarcza podwykonawcę. – BIEG polecił wykonawcy prac ziemnych usunięcie mogilnika. Ten nie przystąpił jednak do prac. Dlatego wszczęto procedurę wykonawstwa zastępczego w trybie ustawy o zamówieniach publicznych – tłumaczy. Taką ilość niebezpiecznych odpadów mogą zutylizować tylko dwie polskie firmy. Jednak żadnej dotąd nie poinformowano o sprawie. Koszt operacji może wynieść nawet 10 milionów złotych. Mimo wszystko władze Gdańska nie boją się opóźnień. – Miasto ma zaufanie do spółki BIEG 2012 – mówi „Rz” Antoni Pawlak, rzecznik prezydenta Adamowicza. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|